01.01.1991
Miała być wielka kariera pianistki, była za to wielka miłość, szybki ślub i jeszcze szybszy rozwód za pieniądze pożyczone od matki. Wielka kariera zaprzepaszczona została na rzecz wielkiej kariery męża malarza.
Nie pozostało nic oprócz niespełnionych marzeń i nadmiaru instynktu macierzyńskiego po poronionej ciąży.
Grywa w Kopenhaskiej filharmonii, płacze w białe poduszki i pali za dużo papierosów.
Kiedyś była muzą a dziś jest już tylko cieniem człowieka. Humorzasta jak mało kto, wpada ze skrajności w skrajność. Zapomniała już o tym jak bardzo towarzyska była jeszcze te trzy lata temu. Zgubiła samą siebie, każdego dnia coraz bardziej pogrążając się w smutku. Czasem krzyczy z bezsilności, rozliczając się dokładnie z tego co straciła.
___________________________________________
No jak zobaczyłam Kopenhagę to nie mogłam się powstrzymać.
Mam nadzieję, że starczy czasu.

[Cześć! Fajna ona, a teraz spytam krótko - Krister czy Elsa? :)]
OdpowiedzUsuńDzień dobry, mnie co prawda jeszcze nie ma, ale przyszłam się przywitać i pożyczyć duuuużo weny, i ciekawych pomysłów :)
OdpowiedzUsuń[Cześć, fajna postać. Chcę wąteczek! :D]
OdpowiedzUsuńRagnar
[Zasłoniłam panią, więc przyszłam się wstecznie przywitać i pochwalić kartę, o. :)]
OdpowiedzUsuńLára
[O, ten francuski brzmi okej. Obiecuję trochę potem zacząć! :D]
OdpowiedzUsuńRagnar
[Myślę, że lepiej któreś z kolei, będą sobie mogli pozwolić na większy luz i chyba trochę szybciej się rozwinie akcja. :D]
OdpowiedzUsuńRagnar
[Okej, to niech będzie coś koło tego. Oczekuj zatem zaczęcia trochę potem. :D]
OdpowiedzUsuńRagnar
[Możemy spróbować i tu, i tu, o ile wątki nie będą kolosami... ;D]
OdpowiedzUsuńElsa/Krister
[Założyłam, że spotkają się u niego, nie masz nic przeciwko?]
OdpowiedzUsuńOgólnie to i sklep, i biuro tłumaczeń było spoko. I dochody, i znajomości. I tak dalej. Wiadomo, było też całkiem sporo minusów, ale liczba plusów była przeważająca. Niemniej jednak miłą odskocznią było prowadzenie korków czy pomaganie w nauce z jakiegoś języka. Zwłaszcza że byłą to dla niego prawdziwa pasja, a fakt, że chociaż w najmniejszy stopniu mógł się nią z kimś dzielić, sprawiał mu radochę, nie da się ukryć. Ogólnie to on w sumie takim nieporadnym i pociesznym człowiekiem był, chociaż na pierwszy rzut oka wyglądał na burkliwego pesymistę. Pozory mylą, mówi się.
Niełatwo było przekonać współlokatorów, że regularnie odwiedzająca dziewczyna nie będzie oznaką nowej miłości ich przyjaciela. Zwłaszcza Duńczyk miał problem ze zrozumieniem tej istnej zawiłości wszechświata, ale co tam, Ragnar się przecież nie będzie nim przejmować.
Ogólnie to on lubił Selmę. Większość ludzi lubił bo czemu nie. Jak ktoś mu specjalnie nie podpadł, to nie miał za bardzo powodu, aby go hejcić czy coś. W sumie to nawet z niego ugodowy człowiek był, był w stanie zrozumieć i wysłuchać, jak trzeba było. I zaakceptować.
Koniec końców współlokatorzy przyzwyczaili się do obecności Selmy, a wkrótce też uznali, iż francuski jest zbyt charczący dla ich biednych uszu, aby słuchać całych jego lekcji, a w efekcie zaczęli się ulatniać. Nie, żeby mu to przeszkadzało, przynajmniej miał więcej spokoju i mógł się normalnie skoncentrować.
Wydawało mu się, że nie był bardzo sztywnym nauczycielem. Starał się zachowywać normalnie, swobodnie, zawsze stawiał na stole jakieś przekąski i picie, czasem szykował jakieś francuskie filmy i w ogóle. Czyli wziął się za to dosyć poważnie, jak to mu się czasem zdarzało.
Usłyszał dzwonek do drzwi i pomknął je otworzyć.
[Przepraszam za jakość i ilość. ;-; ]
Ragnar
[Zobaczę, bo jutro choć jeden postaram się z tych "nieoryginalnych" zacząć. ;)]
OdpowiedzUsuńElsa/Krister
[Były mąż to dobra dupeczka, bo dobra broda nigdy nie jest zła, a jeszcze w połączeniu z kucuńkiem. I'm in love i niech go ktoś weźmie to się w nim zakocha Pia, albo przynajmniej wskoczy mu do łóżka :D
OdpowiedzUsuńA co do naszych dziewcząt to nie wiem, nie mam pomysłu. Sąsiadkami mogą być? Albo coś?]
Pia
[Dziękuję! Wena sie przyda na pewno zwłaszcza, że wrzesień tuż tuż, a to takie weno zabójcze jest.
OdpowiedzUsuńDobry pomysł bo na pewno ku swojemu niezadowoleniu będzie musiał zjawić się na imprezie skoro firmowa. zacznę jutro jeśli mam zaczynać :)]
Tobias
[chodziła ostatnio za mną taka postać. ot właśnie po to, żeby sobie i innym utrudnić trochę życie. zobaczymy, czy się uda. co do wątku to Selma mogłaby przyjaźnić się/ kolegować/ jakkolwiek to nazwać z siostrą Nicklasa i przy okazji dawać lekcje gry na pianinie jej córce. i właśnie u tej siostry mogliby się spotkać. jeszcze nie wiem, co miałoby się tam dziać dalej, ale można w to wplątać każdą głupotę. nie wiem, zachce im się upiec ciasto i coś się spali, zepsują kran, zaleją całą łazienkę, przejdą batalię z niezadowolonym sąsiadem, a potem będą usiłowali to naprawić choć nikt nie będzie miał pojęcia jak to zrobić.. pomyślałoby się na bieżąco ;>]
OdpowiedzUsuńNicklas
[Pochwalam wizerunek - przeuroczy i przyciągający. No i chęć na wątek jest. Możemy zrobić że znają się z tego, że są sąsiadami - nic wielkiego, naprawienie czegoś czy po usilnych próbach Selma przyszła, żeby Lars otworzył je słoik czy cokolwiek. A teraz przykładowo zepsuła się jej ulubiona karuzela i będzie szukała kierownika, a wpadnie na Larsa? ]
OdpowiedzUsuńLars Unik.
[dobrze jest. gorzej ze mną bo ciągle jeszcze zmagam się z przeziębieniem i gorączką. tak wakacyjnie ;>]
OdpowiedzUsuńPrzez uchylone okno w salonie wpadały podmuchy chłodnego powietrza. Orzeźwiające, czego potrzebował teraz najbardziej. Oglądał film, który znał już na pamięć. Drobne napisy męczyły oczy, przez co czuł się znużony i miał problemy z koncentracją. Wolne popołudnie rozstroiło naturalny rytm jego dnia. Nie mógł wytrzymać dłużej we własnym domu, a poza nim znów musiał zmierzyć się z samotnością. Naja miała wrócić za dwie godziny, a on przeczytał już wszystkie gazety, przejrzał wszystkie ulotki i pozwolił, aby pochłonęła go błoga bezczynność. Może dlatego nie zauważył obok siebie żadnego ruchu. Nic, co mogłoby go zaniepokoić. Cios parasolką w bok sprowadził go na ziemię. Brutalnie.
Zerwał się z kanapy; instynktownie zasłoniwszy się dłońmi chronił się przed kolejnym uderzeniem. Kobieta, która go zaatakowała była nie mniej zdezorientowana jak on. Nie uprzedzono go, że ma spodziewać się gości. Że powinien być czujniejszy. I ona wolałaby zastać tu kogoś innego. Nie mężczyznę, którego uznała za potencjalne zagrożenie. Złodzieja, może porywacza. Nieporozumienie sprawiło, że miał ochotę się roześmiać choć podejrzliwie spoglądał na kolorową parasolkę. Była ciągle w gotowości.
- Spokojnie, dziewczyny powinny niedługo wrócić, nie zjadłem ich przecież. Jestem bratem Naji, miło mi - wysunął dłoń na powitanie, a ów dłoń uświadomiła mu, że kobieta mogła nie zrozumieć jego wyjaśnień. Wzruszył ramionami, jakby chciał okazać swoją bezradność i uśmiechnął się. Na co dzień otaczali go ludzie, którzy potrafili się z nim porozumieć, w taki lub inny sposób. Przyzwyczaił się do tego. Czasem bezmyślnie przekładał to na kontakty z obcymi ludźmi i wtedy następowała chwila skrępowania. Której potrafił teraz zaradzić. To, co przekazał kobiecie gestem, zapisał także na kartce papieru. Starannie, stosunkowo czytelnie, aby nie miała problemu z odczytaniem jego słów. Następnie zaprosił ją do kuchni. Nieco zagraconej, w której kolorowe dekoracje i detale przyprawiały o zawrót głowy. Zdradzały także obecność dziecka.
Postawił na blacie dwie metalowe puszki; jedną z kawą, drugą z herbatą aby gość sam zadecydował, na co ma ochotę. Nicklas natomiast nalał sobie do szklanki wody mineralnej. Upiwszy z niej niewielki łyk zajrzał do szafki wiszącej najbliżej drzwi. Tam Naja zazwyczaj chowała słodkości, tym samym ukrywając je przed czujnym okiem córki.
Kobieta czuła się tu swobodnie. Weszła do mieszkania, nawet stanęła w jego obronie sądząc, że padło ofiarą włamywacza. Zatem przebywała tu stosunkowo często, może nawet częściej niż on sam. Nie musiał się o nią martwić. Równie dobrze mogła zaczekać tutaj sama.
Nicklas
[A cześć. Dzięki. No może być ciężko z powiązaniem ich, ja też niestety nie mam żadnego pomysłu.]
OdpowiedzUsuńInge Hjort