DUŃCZYK
Jeden z poznanych niegdyś lingwistów. Po filologii duńskiej, obecnie to on jest ich gospodarzem (chociaż i tak zbiera kasę jakby za wynajem, hehe). Ogólnie to taka dobra dusza ich grupy. Praktycznie nie mówi, tylko ciągle wrzeszczy, próbuje nauczyć ich duńskiego (powodzenia!), oprowadza ich po kraju. Jak o czymś opowiada, łatwo wybić go z rytmu i traci wątek. Trochę leniwy, a potem nadto energiczny, bo nie ma niczego, na co mógł zużyć trochę energii. Chyba najmniej z wszystkich pomaga w domu, bo mu się nie chce. Ale wszyscy go lubią, tak czy inaczej (chociaż nikt tego nie przyzna). On w zasadzie wymyślił Svena (przezwisko, żeby nie było). Razem chodzą do sklepów z grami komputerowymi, na treningi piłki nożnej i do fast foodów. A czasem udaje mu się wyciągnąć Ragnara do kina na horrory, bo reszta nie lubi.
FIN
Chłopaczyna po filologii fińskiej. Dosyć cichy i spokojny, ale to nie znaczy, że nie umie się bawić. Woli zajęcia umysłowe, ledwo udaje mu się trafić w piłkę, ale za to ogrywa prawie wszystkich w szachy w co najwyżej dziesięciu ruchach. Zazwyczaj przemyśli swoje wypowiedzi, rzadko decyduje się na spontan, ale w efekcie zaliczył mniej wpadek. Należy do klubu Wykwintnych Dżentelmenów, gra w golfa i pali cygara. A Finlandia w ręce średnio do tego pasuje. Ogólnie to ze Svenem chodzą na bilard albo na gokarty, jak już się skuszą na wesołe miasteczko, ewentualnie chodzą do sklepu i pichcą obiadki, bo Duńczyk nie umie, Norweżka jest zbyt roztargniona (raz im prawie mieszkanie sfajczyła, biedni), a Islandka perfekcyjna.
NORWEŻKA
Też po filologii, ale norweskiej. Ta niewinna. A nie jest to prosta sztuka w tym towarzystwie. Delikatna i filigranowa, gra na pianinie i nie pije alkoholu. Łatwo się przeziębia i w ogóle to trzeba na nią chuchać i dmuchać. A ona jakby tego nie dostrzega i próbuje być rozrywkowa. Trochę jak dziecko, uparta i wygadana, nie rozumie takich dziwnych rzeczy, o których znajomi czasem gadają. Ma trochę duszę artystki, jej szafa to zdecydowanie największe dzieło (naprawdę, nikt nie wie, jak ona tam to wszystko mieści). Próbuje czasem wyciągnąć Ragnara na zakupy (raz jej się udało, cud!), ale normalnie to wybierają się razem na koncerty. I do supermarketów. A Sven próbuje ją nauczyć cierpliwości potrzebnej do czytania książek (i ogólnie stara się ją zachęcić do gier komputerowych), ona z kolei stara mu się wytłumaczyć, jak da się używać tylu palców w tym samym czasie podczas gry na pianinie.
ISLANDKA
Studiowała filologię islandzką. Wcześniej to u niej urzędowali, ale miło w końcu trochę odetchnąć od idealnego minimalizmu. Perfekcjonistka, wszystko musi być zrobione dokładnie i starannie, dlatego sama woli się zajmować pracami domowymi (ewentualnie wziąć do roboty Svena, bo on jeszcze się w miarę nadaje). Jak trzeba powiesić jakiś obraz, to jest potrzebna jak cholera, żeby przypadkiem nie wisiał krzywo. Ma taki trochę zmysł estetyczny, wcale nie przesadza w tym wypadku, wcaaale. Woli chłodną analizę niż nieprzemyślane decyzje, to dobrze w sumie. Ragnar lubi z nią rozmawiać, bo zawsze może liczyć na sensowne odpowiedzi. Ogólnie to wszyscy wokół myśli, że oni coś do siebie mają, tylko oni o tym nie myślą. A to w sumie może być bardzo prawdopodobne, bo kto wie, co przyniesie przyszłość.
Do przejęcia. <3
kursywa — zajęte/zarezerwowane, hehe.
kursywa — zajęte/zarezerwowane, hehe.
Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie.