Ragnar Felix Engström, ale i tak mówią mu Sven, w zasadzie nie wiadomo, dlaczego.
dwadzieścia siedem wiosen... w sumie, on z północy, więc bardziej zim | Göteborg, Szwecja | jedynak | anglistka i germanista, fajne połączenie jak na Szwedów | po filologii szwedzkiej, śmiesznie w sumie | Sztokholm-Rejkiawik-Kopenhaga | mieszka u duńskiego kolegi | i z resztą północnych znajomych | pracuje w biurze tłumaczeń | dorabia w spożywczaku, bo ma blisko | wielojęzyczny szwedzki świr | szwedzki, angielski, niemiecki zna, islandzki ogarnia, francuski, rosyjski, litewski wziął na warsztat | niestabilny w związkach, więc ich unika | ogólnie to trochę też nieśmiały w tej kwestii, ale ćś! | nałogowy palacz, choć jest w stanie walnąć przemowę na temat szkodliwości tytoniu | ogłupiające seriale zawsze spoko | jak nikt nie patrzy, bawi się z kotkami | mocna kawa, dużo czekolady | często tylko udaje, że słucha | ciężka muzyka, dziwne książki, gry komputerowe | horrory na ekranie komputera, na kartkach książek, byle nie w telewizji | ogólnie to on trochę nieporadny, wybaczcie mu
cześć.
karta zła, poprawię.
kiedyś.
już była, ale w trochę innej wersji
już była, ale w trochę innej wersji
lubię wątki, słabo myślę.
niestety nie znam tego pana.
szwedzkie przysłowie, taki odpowiednik "mądry Polak po szkodzie"
w powiązaniach ludzie to przejęcia:
46347389

SÓLVEIG KAAS
OdpowiedzUsuń[ Cześć! Lubię to zdjęcie, ma w sobie coś ciekawego. Lubię też imię Ragnar, dobrze mi się kojarzy. Tylko te języki... Niby w zakładce częściowo to wyjaśniasz, ale mimo to uważam, że to mało prawdopodobne, aby dwudziestosiedmioletni człowiek znał tyle języków obcych. Chyba że w sporej części spośród nich umiałby na przykład piwo zamówić, ale przeczytać ze zrozumieniem powieści już nie. ;D ]
[Cześć, cześć. Przywitam, chociaż jeszcze mnie tu nie ma. :D I z góry zaproszę pod swoją kartę, kiedy już się pojawi.]
OdpowiedzUsuńDoris
[Dobrze, to ja za przysłonięcie już coś wymyślam. Idąc na skróty, przyjęłabym, że spożywczak, w którym pracuje znajduje się niedaleko mieszkania Doris i mogłaby mieć z nim jakąś cichą umowę, coby nie sprzedawał alkoholu jej ojcu. Tamten mógłby urządzać jakieś awantury i straszyć ludzi brytyjskim akcentem.]
OdpowiedzUsuńDoris
SÓLVEIG KAAS
OdpowiedzUsuń[ O to mi właściwie chodziło, kiedy pisałam o zamawianiu piwa i czytaniu powieści, o zróżnicowaniu stopnia znajomości tych języków. ;D Czyli podobny mamy do tego stosunek, fajnie.
Na wątek jestem oczywiście chętna, ale zanim coś zaproponuję od siebie, zapytam, czy ty przypadkiem nie masz jakiegoś pomysłu. ]
[Hej, Twoja też i też jestem chętna na wąteczek, chociaż przyznaję, że nie mam pojęcia gdzie tu mogliby się spotkać. Spożywczak zawsze może być punktem zahaczenia. Albo mogłaby brać u Rangara korki z francuskiego.]
OdpowiedzUsuńSelma
[Dziękuję za pochwałę raz jeszcze. <3
OdpowiedzUsuńMam pomysł na wątek nawet, ale nie jestem pewna, czy przypadnie Ci do gustu, spróbujmy. Lára boi się ciemności, więc możemy założyć, że na całym osiedlu wysiadł prąd z powodu jakiejś strasznej wichury, która zebrała się nad miastem. Rag z Norweżką wyszli na jakiś koncert, a Duńczyk wyciągnął Fina na horror, bo mam wrażenie, że on cechuje się mniejszym samozaparcie niż Lára. Tak czy siak Sven postanowi wrócić wcześniej, bo z ich obojga tylko Norweżka nie ma nic przeciwko staniu w kilometrowej kolejce po autograf muzyka. Moja panna nie spodziewając się nikogo tak wcześnie może przyłożyć Svenowi patelnią myśląc, że to włamywacz...
Co o tym myślisz? :D]
Lára
[Rewelacyjnie, zatem czekam.
OdpowiedzUsuńI jeszcze tylko pytanie czy mają teraz zacząć zupełnie od zera czy to już któreś z kolei ich spotkań?]
Selma
[To zdjęcie jest zawsze ładne i mru.]/Zeno
OdpowiedzUsuń[Ok, ale proponuję maksymalnie trzy miesiące ;>]
OdpowiedzUsuńSelma
[Jaki on fajny. Dzień dobry]/ Mimir
OdpowiedzUsuń[Była! I Ragnar też był, pamiętam, pamiętam. Wąteczek... A może też jakieś powiązanie? Czy zaczynamy od nowa?]
OdpowiedzUsuńElsa
[Powiedz, że lubi chłopców to coś wymyślę]/Zeno
OdpowiedzUsuń[ktoś już wspomniał, że zdjęcie mniam, ja tylko potwierdzam <3 to tak na początek. chęć na wątek jak najbardziej mam, tyle, że preferuję z powiązaniami, a tutaj nic niespodziewanego i odkrywczego mi do głowy nie wpadło :< chyba, że Tove z notorycznego braku kasy próbowałaby opchnąć gdzieś swoje wiersze, jakieś brytyjskie wydawnictwo by się nią zainteresowało, ale że z tamtejszym językiem jest nieco na opak, potrzebowałaby tłumacza. ale to by były schizowe dramaty pisane wierszem, po francusku. eh eh, słabe to, ale jeśli Tobie wpadnie coś do głowy zapraszam do siebie, chętnie zacznę :D]
OdpowiedzUsuńTove.
W mięsnym pracowała już ponad rok. Znała ten sklep na pamięć, a sklep znał ją. Znał jej porannego papierosa na zapleczu, znał jej kwiatowe perfumy, znał jej trampki i znał obiadki odgrzewane w małej, starej mikrofali. Spędzała w tym sklepie większość czasu. Pracowała dwa dni, znowu dwa dni miała wolne. Od ósmej do osiemnastej przesiadywała w chłodnym pomieszczeniu i podkradała kiełbasy, tłumacząc samej sobie, że degustuje sprzedawany towar.
OdpowiedzUsuńZnali ją też klienci i znali wszyscy ci, którzy mieli obok sklepy, lub w nich pracowali. Spożywczak cieszył się takim atutem jak sprzedawca. Zawsze jakoś go lubiła. Nawet jeszcze z nim nie rozmawiając, ale kiedy przed lub po pracy przychodziła tam coś kupić zawsze patrzyła na niego z tym ciepłem w oku, jakby czuła, że się dogadają. Wkrótce zrozumiała, co w nim jest takiego. Widziała jak upuszcza skrzynkę jabłek na podłogę, jak rozbija butelkę octu, jak ma problemy, że coś dobrze nabić na kasę. Widziała, jak nie do końca radzi sobie z językiem, co chwilami sprawia mu wielkie problemy. Tak, to zdecydowanie dziwne, że jest tutaj choć nie zna języka urzędowego. Ale na szczęście jest takie dobrodziejstwo, jak angielski. Po angielsku każdy potrafił mówić, więc, kiedy już się z nim poznała, nie było problemu z rozmową. On był taką ciapą, która potrzebowała, podświadomie - bo nikt nigdy nawet przed sobą się do takich rzeczy nie przyznaje, a co dopiero przed innymi - drugiej osoby. Osoby, która zawiąże mu sznurowadła, a lepiej kupi buty na rzepy, która ugotuje mu obiad i powie, co dalej ma zrobić ze swoim życiem. A ona chyba z przyzwyczajenia poczuła, że trzeba się nim zająć.
Ale nie była taka, jak większość ludzi. Ona nie potrafiła z kimś tak otwarcie rozmawiać, nie potrafiła ot tak, p prostu się z kimś zaprzyjaźnić. Tego w sobie nie lubiła.
Tego dnia wyszła ze sklepu zadowolona, że może w końcu pozbyć się tego żółtego kubraczka. Zamknęła drzwi sklepowe na klucz i z obszernej torebki wygrzebała papierosa, włożyła go do ust i już miała zacząć szukać zapalniczki, kiedy ktoś odpalił jej fajkę. Spojrzała i ujrzała Ragnara. Uśmiechnęła się.
-Cześć- powiedziała powoli wymawiając to słowo.
Pia
[Mam nadzieję, że nie jest okropnie]
Właściwie to ciężko było powiedzieć co jej strzeliło do głowy z tym francuskim. Z początku był to język który wybrała z wielu możliwych do nauki w liceum. Chyba każda dziewczyna przechodziła kiedyś fascynację Francją, a już szczególnie Paryżem, marząc o tym, że pozna tam swojego księcia z bajki. I chociaż fascynacja samą Francją już dawno Selmie przeszła to jednak dwa lata temu wybrała się na wakacje do pięknego Paryża, który okazał się brzydki, śmierdzący i niemożliwie zasyfiony. Jaki jednak by nie był, poznała księcia z bajki a później wróciła do Kopenhagi już zamężna. Na tę chwilę pokochała Francję, Paryż, język francuski i w ogóle cały świat znacznie bardziej niż dotychczas. Wszystko uległo zmianie, kiedy dostała pozew rozwodowy. Teraz, po roku postanowiła, że nie zaprzepaści swoich wielu lat nauki, zaprzepaściła już wystarczająco wiele szans w swoim życiu, więc pojechanie do Francji i powiedzenie temu dupkowi, że jest sukinsynem w jego ojczystym języku wydawało się nowym celem życiowym panny Vestergaard.
OdpowiedzUsuńDzisiaj jednak nie był najlepszy dzień. Nie dość, że obudził ją ból głowy spowodowany zapewne zbyt dużą ilością wypitego alkoholu dnia wczorajszego, to na dodatek po prostu miała zły humor, o. I to w zupełności powinno wystarczyć. Cudem zwlekła się z łóżka i nie odwołała korków. W sumie sama siebie zabiłaby na miejscu Ragnara, wciąż nie potrafiła zrozumieć dlaczego właściwie ją znosił, tym bardziej, że jeśli nie odwoływała zajęć, to się spóźniała, a jeśli nie, to przychodziła w pełni nieprzygotowana. Fajny był z niego facet. Co prawda najbardziej podziwiała go za to, że dalej nie zrezygnował z korepetycji, ale to już inna sprawa.
Uśmiechnęła się teraz do niego, kiedy otworzył jej drzwi, od razu, na samym wejściu wręczając mu butelkę czerwonego wina.
- Jest francuskie, tylko dlatego tu jest. - Powiedziała w ramach powitania.Co prawda wcześniej nie przynosiła alkoholu na lekcje, ale skoro on organizował jedzenie, to może ona powinna zacząć organizować napoje? Dzisiaj miało pomóc jej na kaca, ale tego wiedzieć nie musiał.
[Ależ oczywiście, że nie.
I jest super!]
Selma
[Jest jak najbardziej w porządku. :D]
OdpowiedzUsuńLára w sumie lubiła koncerty, jednak jej specyficzny gust muzyczny sprawiał, że rzadko kiedy natrafiała się okazja kupienia bilet na występ słuchanego artysty. Nie wybierała się na podobne widowiska w celach towarzyskich więc odmówiła, gdy Norweżka zapytała, czy zamówić trzeci bilet zamiast zwyczajowych dwóch dla niej oraz Ragnara. Wiedziała, że przyjaciółka bardzo chciałaby wyciągnąć ją na podobną muzyczną zabawę, jednak Lára póki co broniła się naprawdę dzielnie, tak samo jak przed babskimi, długimi zakupami. Należała do tego dziwnego odsetka kobiet, które kupowały ubrania przez internet, do kosmetyczki zaglądały raz na ruski rok i nauczyły się jak idealnie podciąć sobie końcówki, by nie wyglądać jak nieudany eksperyment fryzjerskiego widzimisię. Z kolei horrorów nie trawiła z zasady i nic nie było w stanie zmusić jej do pójścia wraz z Duńczykiem na jakikolwiek film, podczas którego musiałaby zasłaniać sobie twarz obiema rękami naraz, a już zwłaszcza nie na całonocny maraton. Już kiedyś dała się namówić na zaledwie dwugodzinny horror, a choć Duńczyk powiedział jej potem, że w obejrzanym przez nich filmie straszna była jedynie gra aktorska, to ona i tak nie mogła zmrużyć oczu przez dobrych kilkanaście dni. Dlatego została skazana na własne towarzystwo życząc przyjaciołom udanego wieczoru, który to ona miała zamiar spędzić siedząc przed telewizorem i czytając broszurki kopenhaskich uniwersytetów, które od jakiegoś czasu zajmowały większą część jej idealnie uporządkowanego biurka. Kilka odcinków nowego sezonu ulubionego serialu i opisy dwóch uczelni zdążyły jednak znużyć ją na tyle mocno, by postanowiła posłać sobie łóżko i po prostu iść spać wiedząc, że jej przyjaciele mogą wrócić dopiero nad ranem. Przed snem pozwoliła sobie jeszcze na długą, relaksującą kąpiel pierwszy raz od dawna nieprzerwaną przez walenie w drzwi i rozkazywanie, by jak najszybciej wyszła, bo to jedna, jedyna łazienka na pięć osób. Cieszyła się spokojem. Znaczy, przynajmniej dopóki całe mieszkanie nie spowiło się w ciemności, która sprawiła, że Lára krzyknęła przeraźliwie po omacku szukając w wodzie kurka uruchamiającego odpływ. Z walącym jak młot sercem, w naprędce założonych ubraniach i okrutnie mokrych włosach przemierzała mieszkanie szukając latarki. Nieznalzłszy żadnego źródła światła przeklęła w myślach Duńczyka i obiecała sobie, że jutrzejszego ranka pierwsze co zrobi to pobiegnie do sklepu kupując duży zapas świeczek i tym podobnych. W obmyślaniu planu przeczekania tych egipskich ciemności przeszkodził jej szczęk zamka w drzwiach. Lára zamarła w bezruchu, dopiero po kilku sekundach sięgając po pierwszą lepszą rzecz znajdującą się po jej prawej, okazało się, że to żeliwna patelnia, na której Fin gotował sobie żarcie przed wyjściem. Zaczaiła się pod drzwiami, a gdy te otworzyły się wpuszczając do środka wysoką postać zamachnęła się i uderzyła włamywacza nie zastanawiając się nad tym co robi. Dopiero słysząc jęk przypominający znajomy głos i widząc, jak światło latarki płynące z zegarka oświetla twarz mężczyzny... cóż, nieco się zmieszała.
– Boże, dlaczego mnie tak przestraszyłeś?! WIESZ, ŻE NIENAWIDZĘ CIEMNOŚCI! – mówiła podniesionym głosem, tak jakby mając do niego pretensje, że właśnie zarobił patelnią w łeb – Mogłeś mnie jakoś ostrzec, prawie zeszłam na zawał, jesteś niepoważny.
Lára
[Hej, dzięki. Btw, znamy się z tej poprzedniej odsłony Kopenhagi (chyba), co została nagle usunięta. W głowie mam taki dość sztampowy pomysł: spotykają się w jakimś barze (może tym razem nie lesbijskim), siedzą samotnie przy kontuarze, wypalają papierosy, a Mira walczy z jakimś niemieckim tekstem przy pomocy kilku słowników i dwóch tomiszczy związanych z garamtyka, bo to jeden z tych języków, których nie zna nawet w stopniu "hilfe, gdzie kibel". Tak więc Ragnar lub Sven (zabrzmiało to jakby miał rozdwojenie jaźni, przepraszam) ofiaruje swoją pomoc. Czy coś?]
OdpowiedzUsuńMira Winckler
SÓLVEIG KAAS
OdpowiedzUsuń[ Też nie mam konkretnego pomysłu, więc tak sobie myślę, że mogę coś spontanicznie zacząć. Chyba że nie lubisz braku planu i czegoś, co z początku pewnie będzie raczej spokojne i leniwe. ]