Lars Unik
25 lat to za mało by poznać gorzki smak życia,
lecz wystarczająco by przestać wierzyć w bajki

porzucone studia ekonomiczne | pracownik Ogrodów Tivoli
Gdyby mógł spakowałby walizkę, wyjechał na drugi koniec świata i hodował alpaki w nadziei, że zapomni o wydarzeniach, które miały miejsce niespełna 3 lata temu. Po dwóch dniach umarłby nie mając co włożyć od garnka - o ile nie zapomniałby wziąć ze sobą takowego naczynia - bowiem nigdy nie podzielił miłości ojca do polowania. Przed tym jednak krzyczałby wniebogłosy błagając o bagietki czosnkowe, czarną herbatę i wygodną poduszkę. Marudziłby na świat, jednocześnie zgrywając bohatera bo przecież taka jest rola prawdziwego mężczyzny. Udawałby, że bawi go poczucie humoru losu, że wcale nie dręczą go wyrzuty sumienia, że relacje z rodzicami nadal ma dobre, a dziewczyna, którą pokochał nadal czeka na niego z ciepłą herbatą w jednej z jego ulubionych restauracji. Śpiewałby smutne piosenki choć jemu z pewnością słoń na ucho nadepnął. Jeździłby konno, zbierałby świerszcze do słoika jak to robił w dzieciństwie z dziadkiem i zachwycałby się gwieździstym niebem.
Gdyby mógł pokonałby strach przed jazdą samochodem i raz na
zawsze uwolnił się od zatłoczonych, wiecznie spóźnionych, pojazdów komunikacji
miejskiej. Przestałby karmić nikotynowego raka dymem papierosowym, pozbyłby się
trzech blizn na prawym policzku i przeżył piątkową rocznicę związku w zaciszu
niewielkiego mieszkania, mocno tuląc do swej piersi ukochaną.
Gdyby mógł wróciłby na studia, pokazałby ludziom, że jest
slaby, a praca w wesołym miasteczku wcale go nie satysfakcjonuje. Udowodniłby
znajomym, że wcale nie przegrał życia, że jest cholernie ambitnym człowiekiem i
prócz wiecznego czekania na dźwięk poczty, zwiastujący mową wiadomość w jego
życiu chodzi o coś więcej.
pustka po Tobie bezdenna, bezczelna, bezlitosna.
______
Faworyzuję. Wybrzydzam. Narzekam. Ale generalnie to lubię pisać!
[Witam się wiec z moim współlokatorem i wątek jak najbardziej, podrzuć sytuację, a ja zacznę po obiedzie. ;)]
OdpowiedzUsuńPia
[Dzień dobry! Bardzo dziękuję za pochwały i muszę przyznać, że Lars jest również niczego sobie. Na dodatek pasują do siebie z Mirą pod paroma względami (papierosy i blizny), więc powinnyśmy mieć jakiś watek. (; Drobna uwaga: w tytułach nie stawia się kropek ;]
OdpowiedzUsuńMira Winckler
[witam i życzę miłej zabawy na blogu i mnóstwa wątków! A jeśli masz ochotę i ewentualnie pomysł na Larsa i Tove, zapraszam do siebie. :)]
OdpowiedzUsuńTove.
[Czeeeeść <3 Coś czuje, że trochę przesadzasz. Karta jest świetna i naprawdę, nie masz prawa narzekać. Lars wyszedł idealny, a zdjęcie jest urocze! Wątek zacznę trochę później, mam nadzieje, że się nie pogniewasz?
OdpowiedzUsuńWłaśnie zastanawiam się czy lepiej pójść na żywioł i skonfrontować ich w cztery oczy, czy... też ich skonfrontować w cztery oczy, ale drogą zwykłego przypadku, zbiegu okoliczności, aby nie wiedzieli jeszcze, że ze sobą piszą? Jak wolisz? (;]
Lilja
[Dzięki.
OdpowiedzUsuńJa na i powiązanie, i wątek bardzo chętnie, tylko że zazwyczaj nie mam pomysłów. Mogę tylko zaproponować, że Inge przyszłaby do parku rozrywki, w którym Lars pracuje, a że ona jest kompletnie beznadziejna, to pewnie by się wywaliła albo coś popsuła. I musiałaby znaleźć kogoś z pracowników, więc szukałaby i szukała w tym tłoku, ktoś by ją popchnął, upadłaby na Larsa, zaczęłaby się przeprosinowa gadka i opowiadanie całej historii, ogólnie zdążyłaby go prosić o wybaczenie z pięć razy i dwa razy zaprosić na kawę w ramach rekompensaty strat moralnych i najwyżej innych (jakieś podarte spodnie może czy coś, jak chcesz, w sumie to nie jest konieczne) zanim zrozumiałaby, że on tam pracuje i że w zasadzie jego szukała.
Ewentualnie mogliby na się na siebie natknąć, jak Inge dopiero przyjechała do Kopenhagi, Lars by jej w czymś pomógł, a teraz spotkaliby się w powyższych okolicznościach czy coś. Może być? Niestety na nic lepszego mnie nie stać...]
Inge Hjort
[ojeju, ależ mi miło to słyszeć, naprawdę <3 dziękuję bardzo! proszę Cię, przybliż mi okoliczności wypadku, bo nieogarnięta jestem i w ogóle nie wyczytałam tego z karty :<
OdpowiedzUsuńco do powiązania to mhm, przede wszystkim Tove przez pewien czas była w śpiączce, a gdy się wybudziła, świat był trochę inny, niż go zostawiła. oglądała swoje zdjęcia w wieczornych wiadomościach lokalnych i czytała artykuły o tym, jak to uratowanie życia tamtemu facetowi na przejściu dla pieszych było skutkiem ubocznym wyrafinowanej próby samobójczej i niejaką wymówką dla swoich szalonych czynów. musiała czuć się samotnie i być zupełnie przerażona i przytłoczona, przynajmniej na początku. skoro przebywali w szpitalu przez dłuższy czas, mogli prędko przejść od znajomych, przez przyjaciół aż do cichych kochanków, chociaż wybór zostawiam tutaj Tobie, sama zgadzam się na wszystko. grunt, że wychodząc ze szpitala byli w stanie małej wojny. nagonka na Tove mogła znacznie osłabnąć, niemal zniknąć i wszystko wracało do normy, a tu nagle w mediach pojawiła się nowa informacja podgrzewająca atmosferę, której źródłem był anonimowy przyjaciel Stenberg. jeszcze nie wiem, co to byłaby za wiadomość, ale Lars mógłby być jednym z niewielu, którzy znajdowali się w jej posiadaniu, a że poznali się już po wypadku i mimo wszystko nie łączyło ich wiele, jej oskarżenia padły z miejsca na niego. nie wierzyłaby tłumaczeniom chłopaka i wściekła oraz bez pożegnania opuściłaby szpital. dodatkowo starałaby się całkowicie zerwać kontakt, przekonana o jego winie. no i teraz mogliby się spotkać gdzieś przypadkiem.
co o tym sądzisz? :)]
Tove.
[Witam serdecznie uroczego sąsiada, bo skoro Twój pan jest współlokatorem Pii, to równocześnie też sąsiadem Selmy ;>
OdpowiedzUsuńPo za tym Vestergaard często jest w parku i godzinami jeździ na łabędziach i kucykach tych dla niby małych księżniczek, czy jak to tam zwał. Bo mam nadzieję, że chęć na wątek jest?]
Selma
[Też jestem nim zauroczona, przyznaję ;>
OdpowiedzUsuńI w takim razie rozpoczynam.]
Życie znowu już panny Vestergaard usłane było pasmem porażek. Przy ciągu dwudziestu trzech lat zorientowała się w końcu, że na nic, zupełnie na nic nie ma wpływu i najlepiej po prostu poddać się życiu, nie robić nic. Nie nastawiać się na spełnianie marzeń, a najlepiej w ogóle ich nie mieć. Nie robiła więc w swoim życiu nic. Czasem grywała w filharmonii, miała kilka uczniów, ale przede wszystkim przesiadywała w mieszkaniu, włóczyła się po mieście i próbowała zapomnieć. Czasem też bywały takie dni, że nie wychodziła z ogrodów Tivoli, jeżdżąc przez cały dzień na pięknym kucyku, wzbudzając zainteresowanie małych dziewczynek i chyba jeszcze większe ich rodziców. Dziś był jeden z tych dni, kiedy chciała poczuć się jak dziecko i zapomnieć o wszystkim co ją spotkało. Zsiadła z królewskiego kucyka tylko na chwilę. W głowie już jej się kręciło, więc trzeba było wyruszyć na lody, te z olbrzymią ilością syropu karmelowego. A kiedy wróciła spojrzała zdezorientowana na kartkę wywieszoną niechlujnie, informującą o awarii. Serio, już tak denerwowała pracowników, że próbowali się jej pozbyć w tak banalny sposób? O nie, tak jej traktować nie będą. Wyrzuciła loda do pobliskiego kosza, czym prędzej ruszając w poszukiwaniu kogokolwiek. I kiedy tylko dostrzegła osobnika w odpowiednim kombinezonie, rzucając się biegiem w jego stronę. Złapała go za ramię i szarpnęła mocno w swoją stronę, prowokując go do tego aby się odwrócił.
- Nie pozbędziecie się mnie, oczekuję ponownego uruchomienia mojej karuzeli. - Żachnęła się a później uniosła lekko brwi, orientując się, że stoi przed nią nie kto inny jak jej sąsiad z naprzeciwka.
Selma
[dziękuję za wytłumaczenie i rozumiem, że to ja mam zacząć. :) w takim razie skrobnę coś dziś wieczorem.]
OdpowiedzUsuńTove.