...musi gdzieś istnieć.
Nicklas Hedegaard
27 letni pracownik warsztatu samochodowego.
w Kopenhadze od urodzenia.
27 letni pracownik warsztatu samochodowego.
w Kopenhadze od urodzenia.
Pracujesz, masz żonę, planujesz
powiększyć swoją rodzinę. A oni ciągle ci nie wierzą. Nie wierzą, że poradzisz
sobie w życiu lepiej, niż niejeden normalny.
Wystarczy odrobina odwagi, by spoglądać w przyszłość z podniesionym czołem.
Samozaparcie, nuta egoizmu, bo przecież nikt nie zabroni ci czerpać z życia
całymi garściami. To ci się należy. Co innego ci pozostało? Nie usiądziesz w
kącie, nie wsadzisz kciuka do ust i nie zaczniesz płakać. Czy czegoś ci
brakuje? Z pewnością nie poczucia humoru. Nie
potrafisz się ze mną dogadać? Chodź, chodź na kielicha. Pół litra wódki i
niepotrzebne nam będą żadne słowa. Migowy to nie chiński. No co, ręką nie
potrafisz poruszyć? Nawet taka kaleka jak ja to potrafi! Rodzice trzymali
cię pod kloszem od kiedy to się stało
i teraz drżą ze strachu o twoje życie. Mają ochotę traktować cię jak dziecko, a
ty usilnie starasz się im udowodnić, że jesteś dojrzałym mężczyzną.
Odpowiedzialnym mężczyzną, choć sam wiesz, że to nieprawda. Bo gdybyś mógł,
spakowałbyś swój plecak i uciekł stąd w trzy diabły. Bo masz świadomość, że
sprawy brną coraz dalej w coraz szybszym tempie. Bo obawiasz się tego skoku w
prawdziwą dorosłość. Co roku dźgasz łyżeczką swój urodzinowy tort i wcale nie
czujesz uciekającego czasu. Chcesz być wiecznie młody, wiecznie w pełni sił.
Dawać oparcie osobom, które kochasz zawsze, gdy tego potrzebują. Często sięgasz
po papierosy bo podoba ci się, jak pies usiłuje schwytać swoimi zębami
ulatujący dym. Cała magia tkwi w rzeczach nieistotnych. Co z tego, że zostawisz
na podłodze w salonie brudne skarpetki i spodnie? I tak nie usłyszysz wrzasku
swojej żony. Możesz nawet wyjść, a ona nie będzie miała ci tego za złe. Przecież
to nie twoja wina. A wieczorem, kiedy już kładziesz się do łóżka, możesz zacząć
marzyć. Zapachami, kolorami, obrazami. Jest jeszcze tyle rzeczy do zrobienia,
tyle do udowodnienia. I nikt na świecie nie wmówi ci, że czegoś nie potrafisz.
Że do czegoś się nie nadajesz. Nawet jeśli rzeczywiście się nie nadajesz… To
czy nie będzie zabawnie wspominać kolejną porażkę? Ludzie mogą nazywać cię pierdołą, która nie potrafi dokończyć tego, za co się złapała. Ale czy pierdoła nie może mieć w życiu dobrze?
krótko i na temat |
powiązania | notatki
♫
"Gdy kiedykolwiek dochodzi do jakiegoś osiągnięcia, jest to dziełem – jak się przekonałem – monomaniaka opanowanego obsesją misji."

SÓLVEIG KAAS
OdpowiedzUsuń[ Cześć.
Ciekawa postać, ale – ze względu na dysfunkcje Nicklasa – wątki zapewne będą wymagające. Wyzwania są dobre, gratuluję odwagi i życzę powodzenia.
Zetknęliśmy się ostatnio na Hogwarcie, zacząłeś mi wątek i uciekłeś, zanim zdążyłam odpisać. Jeśli masz ochotę, tutaj możemy zamienić się rolami. ;> Minus uciekanie, mam nadzieję. ]
[Przyznaję, że to duża odwaga stworzyć postać głuchoniemą, więc gratuluję! I oczywiście życzę wielu wątków i mnóstwo weny.
OdpowiedzUsuńI oczywiście sama piszę się na wątek, chociaż nie mam pojęcia gdzie nasze postaci mogłyby się spotkać ;)]
Selma
[Taaaak, totalnie mi się podoba ten plan, tym bardziej, że Selma uczy dzieci i ma nawet z tego dużą przyjemność.]
OdpowiedzUsuńDzisiaj był jeden z tych dobrych dni. Selma obudziła się gotowa do działania. Co prawda nie miała dzisiaj żadnych planów, jedyne co to miała wstąpić do Naji aby zostawić dla jej córki nowe nuty aby jeszcze przed zajęciami zdążyła im się przyjrzeć. Nie ustaliły godziny, Vestergaard miała po prostu wpaść kiedy już zdoła wyjść z domu, co w jej przypadku nieraz sprawiało jej dużo problemów. Dziś jednak było inaczej. Ogarnęła się zadziwiająco szybko i nie chcąc marnować zadziwiająco ładnej pogody, wyskoczyła z domu. Nie szła do koleżanki z pustymi rękoma, zakupiła składniki na ciasto a do tego słodkie wino. I oczywiście miała też kilka dobroci dla swoje zdolnej podopiecznej.
Nie spodziewała się, że nie zastanie w domu ani Naji, ani jej córki. Drzwi były otwarte, chociaż nikt nie otwierał. Nie pozostało więc Selmie nic innego, jak wejście.
- Cześć, czyżbyście udawały, że was nie ma? - Zapytała żartobliwie, wchodząc do przedpokoju. Nikt nie zareagował, więc szatynka przeszła dalej do pokoju, mając już milion niepokojących wizji. chwyciła jeszcze parasol, jak gdyby miał on jej pomóc w razie jakiegokolwiek zagrożenia, które teraz dostrzegła w postaci blondyna.
- Kim jesteś i co zrobiłeś z Nają? - Zapytała a później ot tak, w przypływie adrenaliny, zamachnęła się parasolką, uderzając mężczyznę centralnie w bok.
[Wiem, że krótko, wiem, że źle, ale będzie lepiej, obiecuję!]
Selma
[Cześć, wpadłam się przywitać. I pochwalić zarówno kartę, jak i postać. I przy okazji zaprosić na wątek, jeśli jest jakiś pomysł.]
OdpowiedzUsuńInge Hjort
SÓLVEIG KAAS
OdpowiedzUsuń[ Właściwie to nie mam pomysłu na wątek, liczyła w tej kwestii na ciebie. Też nic? ]